List Kazia do Anielki, czyli jak to wtedy bywało…

Antoleniek wrócił do Warszawy w 1918 roku. Chwilę później narodziła się, lub jak niektórzy twierdzą, wybuchła Polska. Jednym z jej żołnierzy i to zawodowych był brat Skręcipitki, a Antoleńka szwagier Kazik Przybytkowski. Zostało po nim nie tylko zdjęcie, które tu prezentowałem, ale i list, jaki napisał do Anielki kolejnej obok Skręcipitki rodzonej siostry.

List jest niezwykle ciekawy. Oto koperta, w jakiej był.

A oto sam list. (Pisownia oryginalna.)

Ostrów – Komorowo
dn. 1.12.1919
poniedziałek

Kochana Anielciu!

Już więcej jak tydzień przeleciał od chwili, gdym się z wami pożegnał na Kępie. po przyjeździe do komorowa wysłałem zaraz kilka listów na wszystkie strony, lecz niestety, na żaden z nich dotąd nieotrzymałem odpowiedzi. Pisałem do Ciebie, do Olka, do Karolki z Mokotowa, do Halki, Wandy, Kamilki, Pila – czyżby listy tak długo szły tutej??!
Będąc w Warszawie martwiłem się trochę, wiedząc że muszę jechać do ostrowia, ale nie tak tutej źle jak się zdawało. Bardzo ładna okolica, blizko chałupy, w kompanji dobre stosunki trochę pracy dużo, ale to spoczątku. Najgorzej to mnie denerwuje to że dotąd muszę mieszkać u kolegów, (kilku w jednej izbie). Gwar, chałas, łażenie po nocach, no i kłótnia potem. Na cztery dni to jest wtorek, środa, czwartek, piątek, wyjeżdżałem z Ostrowia do Łap (połowa drogi od Małkini do Białegostoku), celem schwytania dezerterów.
miałem dowództwo plutonu i do rozporządzenia żandarmerię, policję oraz zawsze podwody dla siebie i swych żołnierzy. Bawiłem się znakomicie. Objechałem 42 wioski, biorąc wszędzie za łeb sołtysów i wójtów. Wróciłem dopiero w sobotę. Zas w niedzielę na nieszczęście rozkazem wyznaczono mnie na defiladę (święto listopadowe). Rozkaz zastrzegał, że oficerowie przy szablach, wyobraź sobie mój kłopot. Latałem po znajomych i nie mogłem znaleźć takiego który by mi mógł pożyczyć szablę, dopiero znalazł się jeden z oficerów amator defilad, który mnie zastąpił, ja zaś skorzystałem z tego i położyłem się najspokojniej śpiąc do 2ej po południu gdy tamci marźli na dworze. po obiedzie pojechałem do ostrowia i siedziałem u pewnej sympatycznej panienki do 10 wieczorem z kąd wróciłem do Komorowa. Na razie nic mi nie brak, prócz jednej czystej koszuli, szabli i drobnych rzeczy niezbędnych dla kawalerskiego gospodarstwa. Tutej dotąd nic nie dostałem prócz przydziałudo kompanji. Pokłon się tym do których pisałem. Uściskaj matkę ojca, przeproś Olka, ożeń Józka – wasz Kazik. 

Kazimierz niestety zmarł w 1920 roku na grypę hiszpankę. Nie zostawił po sobie dzieci.

Warszawa z czasów listów – dziś – cz. II

W czasie, gdy Antoleniek pisze listy do Karolki vel Skręcipitki mieszka ona na Saskiej Kępie w domu swoich rodziców – Władysława i Anny Przybytkowskich. Domek, wybudowany na początku XX wieku, uchodzi dziś za najstarszy dom na Saskiej Kępie. Został w latach 70-tych gruntownie odrestaurowany i wpisany do rejestru zabytków. Gdy powstał, był malowany zarówno przez Skręcipitkę, jak i jej brata Kazimierza, a także przez kuzynów, szwagra itd.  Dom ma dziś dwa ganki i mieszkają w nim prawnukowie Anny – Daniel i Olgierd Szenkowie z rodzinami. Nie da się domku sfotografować tak, by wyglądał dokładnie tak, jak na dawnych obrazkach.

Aleksander Neumann na tle domku – dziś ul. Walecznych 37. Portret malował brat Skęcipitki – Kazimierz Przybytkowski.

Tak wygląda ten dom dziś – zdjęcie zrobione od domu, który w 1938 roku wybudowała Skręcipitka.

Leokadia Karolina z Przybytkowskich Adamska - dom rodzinny. Dziś Walecznych 37

To obrazek autorstwa Skręcipitki – jeden z pierwszych przez nią namalowanych.

Widok od strony ul. Dąbrówki.

Leokadia Karolina z Przybytkowskich Adamska - dom rodzinny. Dziś Walecznych 37

To także obraz autorstwa Skręcipitki

Widok od strony ul. Walecznych.

To obrazek autorstwa Wacława Chodkowskiego – szwagra Skręcipitki.

 Widok od Strony Walecznych.

Laurka z tym domem na 90-lecie Anny Przybytkowskiej. Namalowana przez jej zięcia, a szwagra Skręcipitki – Wacława Chodkowskiego.

Widok na Walecznych od strony ulicy Aldony. W głębi po prawej stronie – wdowi domek Skrecipitki.

Portret Anny, autorstwa jej zięcia Wacława Chodkowskiego. W tle – drewniany dom przy Walecznych 37.

Słowo o dziadku i ojcu Skręcipitki…

Podobno Aleksander Neumann, Ojciec Anny Klotyldy z Neumannów Przybytkowskiej, był osoba ponurą. Owdowiał, gdy jego żona Karolina z Szenków rodziła Annę. Ponoć winą za całą sprawę obarczał córkę. W końcu ona narodziła się, czego młoda i ponoć piękna żona nie przeżyła. Wnuki jednak lubił, choć niespecjalnie okazywał im uczucia. Zostało po nim jedno zdjęcie wykonane w ogrodach stojącego po dziś dzień domu przy Walecznych 37 i… 

…portret namalowany przez wnuka – Kazimierza Przybytkowskiego, rodzonego brata Skręcipitki. Bo w tej rodzinie prawie wszyscy malowali. Aleksander Neumann siedzi na nim przed tymże domem Walecznych 37. 

A co z Ojcem? Podobno lubił czasem sobie wypić i gdy się upił wpław przepływał Jeziorko Kamionkowskie. Anna Klotylda stawała wtedy na brzegu i złorzeczyła mu, że ani chybi a utopi się, ona zaś owdowieje. Jednak to ona w domu rządziła. jak wyglądał jej mąż i jaki miała do niego stosunek można zobaczyć po tym, jak został przedstawiony, na jej słynnym portrecie. Oto portret…

Oto jej mąż… i jego miejsce w domu, w którym rządziła Anna Klotylda.

Teatr mój widzę ogromny

„Teatr mój widzę ogromny,
wielkie powietrzne przestrzenie,
ludzie je pełnią i cienie,
ja jestem grze ich przytomny.”

Tak pisał w 1904 roku Stanisław Wyspiański. Jak wtedy wyglądały teatry w Warszawie? W kalendarzyku z 1903 roku, który ostał się po Antoleńku jest informacja o czterech stołecznych scenach teatralnych. Są też ceny biletów. Sądząc po cenniku na wizytę w teatrze stać wtedy było prawie każdego. Dziś różnie z tym bywa, ale… mam nadzieję, że na „Listy do Skręcipitki” widzowie przyjdą. Zrobimy wszystko, by bilety były w przystępnej cenie, choć z drugiej strony… co dziś znaczy określenie „przystępna cena”? Wróćmy jednak do warszawskich teatrów.

W okresie zaborów w stolicy działały Teatry rządowe:
Od 1833 – Teatr Wielki wraz z Teatrem Rozmaitości
od 1870 – Teatr Letni
od 1880 – Teatr Mały
od 1881 – Teatr Nowy
od 1901 – Teatr Nowości

W kalendarzyku Antoleńka znalazły się układy miejsc na sali i ceny biletów do czterech z nich.

Z listów pisanych dziesięć lat później niż wydany jest kalendarzyk wynika, że Antoleniek lubił teatr. Lubiła go też Skręcipitka. „Dla rozrywki poproś Kazika, żeby choć raz na tydzień kupił bilet do letniego teatru.” – pisał Antoleniek do żony. Wspomniany w liście Kazik to Kazimierz Przybytkowski. Był rodzonym bratem Karolci, zwanej przez męża Skręcipitką, Cipuchną, Przekotuchną, Pierdzimączką vel Salcesonem Ewangelickim. 30 grudnia 1919, a więc już po akcji, kiedy dzieją się „Listy do Skręcipitki” umrze na hiszpankę. Będzie to miało miejsce w Ostrowi Mazowieckiej. Jest na liście strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1919, 1920 (pozycja 30030), bo wtedy ludzi dziesiątkowały nie tylko wojny, ale też choroby…  grypa czy gruźlica na którą cierpi Antoleniek…

Kazimierz Przybytkowski – syn Władysława i Anny z Neumannów

PS Lada moment wchodzimy z próbami na scenę. A chętnych do zobaczenia mnie na dużym ekranie zapraszam do kin na „Żywie Biełaruś”. Nie jestem tam wrażliwym, inteligentnym Antoleńkiem… Wręcz przeciwnie…